GRY

piątek, 2 października 2015

6 Rozdział

D-dobrze.. - Jęknęłam się, patrząc mu prosto w oczy.
- To dziś o 17:20? - Powiedział ze swoim kryształowym uśmiechem.
- Okej, na razie.. - Ogarnęłam się, i poszłam do sali biologicznej.
W której siedzieli pewni chłopacy, jeden Czarnowłosy, drugi.. niebiesko?
Spojrzeli na mnie ukradkiem i powiedzieli z lekkim zakłopotaniem na twarzach.
- Jesteśmy nowi w tej szkole.. i nie wiemy gdzie co jest. - Powiedział pewniej niebiesko włosy.
- Jasne, jestem Kriss, bynajmniej nie wiem czy jestem nowa, czy stara, doszłam 5 tygodni temu. - Powiedziałam posyłając im uśmiech.
- Jestem Alexy. a ten tutaj.. Szturchnął drugiego łokciem- Armin, nałogowy gracz tych wyścigówek, Mój brat bliźniak..
- Ej! To nie są wyścigówki! Tylko Need For Speed.. I mi miło!
Krzyknął przyjaźnie.
- Chodźcie, oprowadzę was. Wyszłam na korytarz 2 piętra, i zeszłam.
- Tu jest, tak zwany... Yyy..
- Kącik spotkań? - Powiedzieli Armin I Alexy.
- No tak bym to uznała. - Śmiechłam się i poszłam dalej.
- Tu są sale a, b , c. Są to główne lekcje.
Podążali za mną jak pies za kijem, albo jak Lysander za Notatnikiem.
- Tu jest pokój gospodarzy, siedzi tam głownie Nataniel.
Weszłam do pokoju, i ujrzałam jak Nataniel robi pompki..
- Na-ta-ni-e-l? - Wyjąkałam przerażona..
- Ja em, ee,... - Cofnęłam się, razem z braćmi za drzwi.
- Wow! Takie atrakcje jak GTA V! - Odezwał się Armin.
Ponieważ Alexy był sparaliżowany, biedny..
- Dzisiaj już nie zasnę.. naprawdę!
A chłopaki się tylko zaśmiali.
- Grupowy uścisk!
Zrobili mi wielki przyyytuull!
Słodziaki.
- Dobra, my się zmywamy! - Powiedział Alexy.
- Z talerza! - Dopowiedział Armin.
- Dobra dobra, papatyki.
- Paa. - Powiedzieli chórem i odeszli.
Była już 16 30, a lekcje się już skończyły.
Wyszłam na dziedziniec, i przysiadłam się koło mojego ulubionego drzewa, i rysowałam portret Lysa.
A nagle jak z podziemi wyrósł Lysander.
- Przestraszyłeś mnie!
- Och, przepraszam.. - Powiedział i przysiadł się do mnie z uśmiechem.
- Więc idziemy?
- Z tobą zawsze. - Powiedziałam z uśmieszkiem.
- No to w drogę. - Jego uśmiech nie schodził mu z twarzy, tak samo jak mi.
Rozmawialiśmy na różne tematy, o muzyce, szkole, i się dowiedziałam że Lysander ma zespół o nazwie Winged Skull!
Podeszliśmy do ławki, i sobie usiedliśmy.
- Wiesz, czy mogę... zajrzeć do twojego.. rysownika? - W końcu powiedział.
- Jasne, - Podałam mój rysownik a on podał mi swój notatnik.
Były tam piękne wiersze, i piosenki..
(A oto kilka z nich:)
1.In the near wind playing on the leaves,
The sky is cheer ..
The sun emerges from the clouds.
Life giving nature,
And reminding us of love,
About the life in two,
Where one's heart with another
Splits easily drudgery of life.
Let the ray of sun
Indicates our hearts
Our way of life,
That love was beautiful
And the life of happiness did.
Our minds possessed
I lasted forever.
Oh - the sun so much you owe,
The fact that the wind playing on the leaves,
It is that we love..
2.When I think about you today ...
Remind me of my most beautiful dreams ...
When you look ...
Everything goes wrong to me ...
When you are not near me ...
This I feel very bad ...
When you come weaker days ....
You can cry me ...
Maybe I can help you in then ...
How will I be able to do so ...
So remember, you have me ...
I will always loved you: *
***
- Czyżby to ja? - Powiedział rumieniąc się.
- No.. tak. - Powiedziałam niepewnie.
A on się bardziej zarumienił jak burak.
- No już już. - Przytuliłam się do niego i usłyszałam jakiś hałas.
- Kastiel? - Podeszłam do czerwonowłosego, który był całkiem pijany..
- Kastiel, do cholery! mówiłem ci żebyś tyle nie pił.
- Musimy go zanieść do domu.. - Dodałam po namyśle.
- Tak.. - Zgodził się ze mną Lysander.
Wzięliśmy go pod ramię i zanieśliśmy go do domu..
Ja i Lysander rozeszliśmy się, do swoich domów.
KONIEC.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz