GRY

sobota, 3 października 2015

Rozdział 9

Kastiel niebezpiecznie się do mnie przybliżył, a ja już byłam przy ścianie, więc powiedziałam przełykając ślinę:
- K-kas-tiel... cco ty rrobisz? - Powiedziałam bardzo przerażona, gdyż chłopak szedł prosto na mnie.
Był już tak blisko, a on, złapał mnie za nadgarstki, i przycisnął tak mocno do ściany, aż zawyłam..
Czułam od niego marychę, więc co się dziwić? Ale dlaczego ja..
Zaczął mnie całować po szyi, nie było to wcale przyjemne.. wyrywałam się, szlochałam ale to było na marne..
Schodził z tymi ''mocarnymi'' pocałunkami co raz niżej, w okolicach mojego biustu..
Zawołam jeszcze raz ale ujrzałam w jego oczach ciemność.. nie widziałam niczego,
Nagle zobaczyłam że z mojego ramienia cieknie krew..
Kastiel to zobaczył i po dłuższym zastanowieniu mnie puścił.
Opadłam bezwładnie na podłogę
czułam jeszcze wzrok czerwonowłosego który wybiegł z mojego mieszkania, zostawił mnie na pastwę losu, w moich oczach nastąpiła ciemność, umieram?
Nawet bardzo tego chcę, mój świat i psychika się rozwaliły, pozostały tylko po niej niewidoczne ślady.
Moje powieki opadały powoli, ostatnie to co ujrzałam moją krwawiącą rękę.
Opadłam na ziemię nieprzytomnie, widziałam białe światełko w tunelu, tak..już idę! - Powiedziałam w wyobraźni.
Kastiel
Boże! co ja zrobiłem!
Biegłem ile tchu w nogach, i dotarłem do domu, w którym byłem sam.
Byłem już ku blatu stołu i z całej siły walnąłem z pięści w blat
Mówiąc w wyobraźni:
Kurwa! co ja zrobiłem!
Widziałem jej szloch, i niepohamowane łzy, a ja robiłem to dalej..
I jej błagalny głos:
Kastiel! proszę przestań - Spojrzała na mnie ze łzami w oczach, a ja nic nie zrobiłem!
Jak zobaczyłem cieknącą krew po jej ramieniu, w końcu się ocknąłem, muszę po nią wracać i to już!
Ona prawdopodobnie już nie żyje! - Krzyczałem w myślach.
Wyszedłem z domu i wsiadłem do domu, popędziłem pod jej dom, w której panowała ciemność..
Jestem jakimś chorym ZJEBEM!
Wpadłem do jej domu, ona leżała w salonie bezwładnie na podłodze, i widziałem pod nią małą plamę krwi i jej drgawki.
Wziąłem ją na ręce, i wyszedłem z domu, wyglądała tak niewinnie, ona nie zawiniła tylko JA.
Położyłem ją na 2 siedzeniu, i trzymałem ją cały czas za rękę,
jechałem prawie na oślep, ale trafiłem do szpitala.
Wyjąłem ją delikatnie z samochodu, i wszedłem do szpitala.
Nie zostawiaj mnie..proszę.. - Powiedziałem, a już byłem ku drzwi.
Otworzyłem je, i podszedłem do kobiety stojącej z blatem i zawołałem:
- Proszę jej pomóc! - Krzyknąłem patrząc na Kriss.
- Proszę podać imię i nazwisko, jest pan kimś z rodziny?
- Kriss Daylight, nie, ale ona nikogo z rodziny.
- To nie możemy panu udzielać informacji, proszę czekać na lekarza.
Usiadłem trzymając ją cały czas na rękę, po 10 minutach przyszedł lekarz. Z jakimiś 4 facetami, wzięli ją ode mnie i usłyszałem jeszcze słowo lekarza który poszedł z nimi.
- Ona jest w stanie krytycznym! - Stwierdził lekarz
Wyjąłem komórkę i zadzwoniłem po Lysandra
Powiedział i za chwilę przyjedzie..
Nie wiem co z Kriss..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz