GRY

piątek, 2 października 2015

Rozdział 5

Położył mnie na Kanapie, oczywiście wybrał jakiś Horror. Nagle powiedział:
- Jesteś inna niż te wszystkie które miałem. - Powiedział ale pewnie nie zdał sobie sprawy co powiedział, więc zasłonił swoje usta ręką.
- Aha, inaczej jesteś z nimi 2 tygodnie, i potem masz je w dupie, rozumiem że ze mną chcesz też tak zrobić. - Westchnęłam ciężko, i włożyłam do uszu M-3, żeby go nie słyszeć.
A on wyjął mi słuchawki z uszu, i przysiadł się do mnie.
- Zaufaj mi, ty jesteś inna niż tamte, po prostu jestem zimnym draniem. - Powiedział z drganiem w głosie.
- Ja po prostu nie mogę zaufać nikomu, oprócz rodzinie, której nie ma.
- Moich też nie ma, moja Matka to Stiuardestka, a ojciec pilotem samolotu.
- Mamy wiele wspólnego, ale ja ci wciąż ci nie ufam.
- Zależy mi na tobie..- Szepnął mi do ucha.-
Przysunął się do mnie, i pocałował..
Nie wiem, był taki namiętny i tak, nie wiem jak to uznać...
I to mi się podobało..
**** Perspektywa Kastiela ****
Wciąż słyszałem i widziałem łzy tych lasek które były ze mną..
Mam tego dość.
Muszę ją jakoś przekonać do siebie..
I już wiem jak. - Zaśmiałem się w myślach. -
Pocałowałem ją, a ona, mnie po prostu odepchnęła i zamknęła się w łazience..
Coś nie tak?
Może ma jakiś uraz, albo teraz się mnie boi co jej powiedziałem..
- Kriss, proszę, wyjdź.. - Powiedziałem błagalnym głosem.
Ta dziewczyna jest serio inna.
Może pora przestać być zimnym draniem?
Więc jeszcze raz spytałem:
- Kriss, w porządku?
A ona się nawet nie odezwała..
Otworzyła drzwi, i uwiesiła mi się na szyi, może okresu dostała?
Ku*wa Kastiel, o czym ty myślisz..
Nagle powiedziała, ale przedtem mnie puściła..
- Muszę iść na chwilę do domu..
Trochę zdziwiony ją puściłem, robię coś nie tak?
Wybiegła za drzwi, z rozbiegiem..
Muszę za nią iść.
I poszedłem niezauważony.
*****Perspektywa Kriss.********
Nie no, to nie może dziać się naprawdę,
Ja się chyba.. zakochałam
A obiecałam sobie..
Weszłam do domu, i poszłam do salonu, a tu nagle mi ktoś wyskakuje!
- Aaaaa! - Padłam na podłogę..
To był Nataniel..
I nagle do domu wpadł Kastiel.
Zobaczył mnie leżącą na podłodze i Nataniela..
Rzucił się na niego. a ja powiedziałam ukradkiem:
- Ka-stiel, n-ic się nie- stało.. Podniosłam się z ziemi..
Kastiel prawie przyłożył mu prawego sierpowego, i podszedł do mnie.
Nataniela już nie było Kastiel spytał się mnie, jak się czuje..
- Słabo, po oberwałam o schody.
Byłam prawie nieprzytomna..
Kastiel wziął mnie na ręce i poszedł do mojego pokoju..
Zasnęłam, szybko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz