GRY

piątek, 2 października 2015

III Opowiadanie

Obudziłam się pod kocem, z lewej leżał Kastiel-. Normalka.
Lecz po prawej, Lysander?
Wszyscy spali, tylko ja wstałam, oczywiście wstałam, - Prawie gleba i Kac Vegas.
I wzięłam się za śniadanie, upiekłam im naleśniki, oczywiście z Nutellą, a tu potem wstał Lysander.
- Przysiądź się do stołu, naleśniki. Podałam mu jedzenie, i zaczęłam sparzyć nowe, jak prawdziwy Kuch Mistrz!
- Widzę, że gotowanie nieźle ci idzie. - Wpatrywał się we mnie Lysander.-
- Dzięki, mieszkam sama, więc wiesz, muszę sobie radzić.
- Mieszkasz sama, a gdzie są twoi rodzice? - Zapytał jak zwykle, z troską w głosie.
- Wyjechali za granicę, zostawili mnie samą.
- I jak sobie radzisz?
- Zasypujesz mnie milionowi pytań, Dobrze. - Powiedziałam ze śmiechem.
- Dobra, Dobra.
I wstał Kastiel.
- Widzę że dzienne pogaduszki, co? Lys, ona jest moja.
- Kastiel, proszę idź się ubierz, twoja koszulka jest na Żyrandolu.
- I nie jestem twoja.
- Dobra dobra, bo się zmęczysz.
- Lys, ja idę do sklepu, weź go popilnuj, jeszcze zrobi coś głupiego.
Jak tak powiedziałam, tak zrobił.
Wow, pani świata.
Usłyszałam głos Kastiela:
- Kup jeszcze piwo.
- Nie za dużo wypiłeś?
- No proszęęę.
- Dobra, tylko spokój ma być.
I poszłam do tej apteki, po te tabletki,
I kupiłam te piwo, musiałam pokazać dowód, a jak.
Zapłaciłam i wyszłam na ulicę, ktoś mnie złapał za ramię, i przycisnął do po bliskiego auta.
Był to wysoki, łysy facet, też umięśniony.
- No cześć Mała..
- Cześć i Pa! - Kopnęłam go w kroczę, i uciekłam.
Wpadłam do domu Lysandra jak oparzona.
- Co się stało? Wbiegłaś do domu, jakby cię ktoś gonił.
- Po prostu, jakiś facet mnie zaczepił i przycisnął do auta.
- Powiedziałam ironicznie.
- Nic ci się nie stało?
Właśnie nie było dobrze, rozcięłam sobie rękę, z której krew spływała krew, oczywiście Lysiek, jak oparzony, wyjął bandaż.
- Nic ci naprawdę nie jest? Jesteś blada.
Zakończył te bawienie się moją ręką, i posadził mnie na kanapie, a potem z łazienki wyszedł Kastiel.
- Co się stało? na ręku, masz jakiś bandaż i cały przemoczony krwią, - Powiedział z troską w głosie.
Już nic nie pamiętałam, zemdlałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz