GRY

piątek, 2 października 2015

Rozdział 4

Ocknęłam się w jakimś szpitalu, nie widziałam dokładnie dokąd trafiłam, miałam wszystko zamazane przed oczami, ale ujrzałam białowłosą czuprynę, lecz to nie był Lysander, tylko Rozalia.
Próbowałam wstać, ale ktoś z powrotem posadził mnie na łóżku, przetarłam oczy, i zobaczyłam że Rozalia podaje mi Herbatę, mówiąc z współczuciem, więc zapytałam jej się, co się stało, a ona na to;
- Jak Lysander mi mówił, miałaś rozciętą rękę, kiedy przyszłaś do domu dostałaś gwałtownego krwotoku, i padłaś na podłogę, Kastiel prawie dostał zawału, pierwszy raz widzę go w takim stanie.
- A jest tutaj?
Kastiel się O MNIE martwi, gdzie jest Kastiel i co z nim zrobiłaś!
- To trochę dziwne, ale chyba ty jesteś mu bliska.
Boże, co się z nim stało.
- I bym zapomniała pojechał do ciebie do domu, żeby zabrać ci ciuchy, będziesz mieszkać na razie z nim.
Otworzyłam oczy na oścież...
Będę mieszkać z Kastielem...
Inna dziewczyna by podskakiwała ze szczęścia, ale ja się go trochę boję..
Właśnie do sali wszedł Nataniel, i powiedział że mnie zwolni, nakłoni też nauczycieli, żeby akurat mi, nic nie zadawali, kochany jest.
- Cześć Kriss, i jak? w porządku? - Usiadł na moim łóżku, i mnie przytulił.
Kriss Magnes, hehe, tylko ja nie chce grać na dwa fronty..
- Cześć Nataniel, wszystko dobrze, a jak u ciebie?
- Załatwiłem ci zwolnienie ze szkoły, nie musisz się na razie martwić.
- Dzięki! Kochany jesteś. - Przytuliłam się do niego, a on się zaczerwienił.
- Przepraszam, muszę już iść.. papierkowa robota.
- Dobra, czeeść.
- Pa, Krisiu..
' Krisiu' to zaczyna mnie co raz bardziej dziwić, eh, i jak ja mam żyć.
Jeszcze Kastiel zacznie się do mnie kleić, zajebiście..
Jestem bardziej zbulwersowana, niż wkurzona.
Dobra, o czym ja będę myśleć?
Będę u niego tylko kilka..tygodni..
Położyłam się na drugi brzeg łóżka i zasnęłam.
Tak około, 15 obudziłam się, bo miałam mieć szytą rękę.
Oczywiście, pracownicy traktują chorych jak śmieci,
Witajcie w Naszym Świecie. - Powiedziałam sobie głośno w myślach.
Nawet nie zajęczałam podczas szycia, nie jestem tym typem.
Szwa była dość spora, bo podobno tamten zbok, przejechał mi nożem po ramieniu.
Zajebiste życie.
Usłyszałam warkot motoru, Kastiel, już się boję,
Ciary przeszły mi przez ciało..
Tak się zamyślałam, że nawet nie zauważyłam że jest obok mnie..
- O czym tak myślisz?
- O tym że, mam mieszkać zupełnie z obcym mi facetem, w jego domu.
- Niedługo poznasz mnie lepiej niż ktokolwiek inny, zobaczysz. - Uśmiechnął się do mnie w blasku w oczach.
O co mu chodziło..
Pomógł mi wstać, i poszedł po receptę, a ja usiadłam, i poczekałam na niego.
Wyszedł bardzo szybko, i jak wyszliśmy powiedział:
- Usiądź na motor, bo nie dojedziemy. - Uśmiechnął się chytrze.
- Proszę, tylko nie szybko..
A on chyba to zrozumiał jako '' Jedź, szybciej niż przeciąg''
Myślałam że te szwy, to mi się urwą.
Staliśmy już przed jego domem.
A on, otworzył mi drzwi, i od razu spytał:
Wolisz spać na kanapie czy.. ze mną?
Otworzyłam oczy tak szeroko że aż zabolało.
- Mi to obojętne, i tak każdy się do mnie klei.
A on, podszedł do mnie do tyłu,i kołysał, a ja miałam nadal ręce na piersiach.
- Może lepiej jakbyś mnie bliżej poznała?
- Niech ci będzie..
I wziął mnie na ręce, i zaniósł na kanapę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz